Dobro jest zawsze ciche i ukryte...

Życie codzienne

Tyle się dzieje i dzieje ... :D

Witam wszystkich,

     Dziękuję, że wpadacie, dziękuję, że jesteście. Muszę się poprawić z moją obecnością. Bo z miesiąc mnie tutaj nie było. Baaa... nawet ponad miesiąc. A dlaczego?? No cóż. Z natury mam osobowość, że się nie tłumaczę, bo życie się różnie toczy. Więc ... dużo się działo, nawet bardzo.

 

     Na początku wpadli elektrycy na moje kochane pięterko. Przerabiali gniazdka i kontakty. Robili nowe, więc musiałam im pokazać gdzie jakie zmiany mają być. Ledwo skończyli, przyszli następni. Troszkę wyrównali ściany i malowanie całej góry. Całe trzy tygodnie to trwało. Jednak jest teraz ślicznie. Kuchania chwilowo biała - nie wiadomo, czy tam babcia nie trafi. Jej zdrowie jest makabryczne, więc trza się liczyć, że może tego pięknego kwietniowego miesiąca nie przeżyć. Czas okaże. Później przedpokój - zielonkawy, moja biblioteczka - na pomarańczowo, salon na fiolet i klatka coś na ala brąz :) Później panele .. Śliczne są. Oczywiście w każdym pomieszczeniu inne.

 

     I tak czas biegł i święta nastały. Czyli dzisiejszy dzionek. Tak, rano odsłaniam żaluzje w pokoju i o mało nie dostałam zawału ... śnieg!! Co ? jak to? Nasypało u nas 60 cm, miejscami może i więcej. Łopata w ruch i do boju !! Co z tego, że święta? Trzeba jakoś z domu wyjść. Chociaż szczerze mówiąc ślicznie nawet nasza wioseczka wygląda. To zdjęcie poniżej jest z okna mojego pokoju...

 

 

A to tutaj z spaceru po Mszy:

 

 

     Więc podsumowując mamy śliczną zimę tej wiosny, ale to nic nie szkodzi. Jutro mamy "lany poniedziałek" więc wątpię, że będę oblana czymś co się nazywa woda, chyba, że dla odmiany zacznie padać z nieba. Brr... oby nie. Z tego śniegu i tak będzie później dużo wody. Aż strach znów pomyśleć, co będzie jak zacznie to wszystko tak nagle topnieć.

 

      Dzisiaj tym akcentem kończę pisanie. Postaram się jeszcze częściej wpadać i pisać. Teraz znikam z mojego bloga i przenoszę się na WASZE, aby nadrobić zaległości. PAPAPAPAPAPAPAPAPA